wtorek, 27 October 2015 08:29

6. kolejka Ekstraklasy

Napisane przez Zbigniew Przesmycki

http://ekstraklasa.tv/bramki/legia-korona-1-1-nikolic-bezbledny-czy-ten-karny-nalezal-sie-legii-kontrowersyjna/np1pr6

 

 Podczas sporządzania analizy nasunęła mi następująca refleksja. Podstawowym celem moich analiz jest  sformułowanie, zmodyfikowanie bądź utrwalenie metodologii oceny danego typu sytuacji/starć. Dlatego proszę, w celu maksymalizacji efektu szkoleniowego, koncentrować się na metodologii, czy inaczej mówiąc na przesłankach merytorycznych do podjęcia decyzji. Znajomość podstaw podjęcia decyzji w różnego typu starciach i sytuacjach to najlepsza droga do unifikacji naszych decyzji na boiskach. Jeżeli dyskutować będziemy o prawidłowości danej decyzji w oparciu o  zunifikowane zasady ich podejmowania to ograniczona zostanie do minimum liczba różnych spojrzeń na prawidłowość tych decyzji. Oczywiście nadal będą sytuacje niejednoznaczne ale wynikać one będą z indywidualnego oglądu danej sytuacji a nie z przyjęcia różnych metodologii jej oceny.

 

I tak w niżej podanej analizie najważniejsza jest metodyka oceny tego typu starć. Jeżeli ktokolwiek by  stwierdził, że napastnik Legii symulował faul ponieważ niezaprzeczalny ruch bramkarza po murawie w tor jego biegu nie zagrażał jego bezpieczeństwu i mógłby on kontynuować swój bieg bez potrzeby wykonania „jaskółki”, to  oznaczałoby inny ogląd sytuacji ale dowodziłoby znajomości metodologii unifikującej  boiskowe decyzje.

 

Jeżeli ktoś, w przypadku starcia z meczu Górnik Łęczna- Ruch uznałby, że piłka zanim opuściła pole gry to znalazła się poza zasięgiem obrońcy i tym samym miałoby miejsce zatrzymanie ciałem, to poprzez takie stwierdzenie wykazałby znajomość metodologii, mimo iż jego ogląd sytuacji różniłby się od podanego w analizie.  

 

 

 KLIKNIJ W OBRAZEK ABY POWIĘKSZYĆ

  

 

 

Napastnik Legii wbiega w pole karne przeciwników za piłką zagraną nieco ukośnie do linii bramkowej, w kierunku narożnika pola bramkowego. Z bramki wybiega bramkarz i rzuca się w celu zagrania piłki. Napastnik uprzedza bramkarza zagrywając piłkę tak, że ta ucieka z jego (bramkarza) zasięgu i poruszając się w powietrzu w sposób który, niektórzy teoretycy ds. decyzji sędziowskich określają jako modelową „jaskółkę”, upada. A jaka to jest ta modelowa jaskółka to każdy przecież wie: odbicie się z jednej nogi, dołączenie jej do drugiej wykonującej ruch do przodu i lot w powietrzu z wyrzuconymi do góry rękoma. No to jak „jaskółka” to karny?  Zawsze uważałem i mam na to dowody z mojego bogatego, nie tylko sędziowskiego doświadczenia, że przewaga formy nad treścią nie doprowadza do niczego dobrego. A jak jest tym razem?  Zasady oceny tego typu starć są proste.

 

Jeżeli na drodze napastnika są tylko ręce nie zagrywającego piłki bramkarza to recenzujemy sposób upadku napastnika i wtedy „jaskółkowaty” sposób upadku jest nie tylko poszlaką ale prawie zawsze dowodem na symulację. Jeżeli natomiast w tor biegu napastnika bramkarz „wjeżdża” tułowiem to sędziowie nie powinni, podejmując decyzję, kierować się sposobem upadku, ponieważ napastnik ze względu zarówno na własne jaki i bramkarza bezpieczeństwo ma prawo upaść w dowolny, uznany przez niego za najbardziej bezpieczny, sposób.  A niby dlaczego napastnik ma udowadniać, że nie może biec dalej? Dwie załączone stopklatki pokazujące kolejne dwie fazy starcia napastnika z bramkarzem dowodzą, że bramkarz porusza się w poprzek toru biegu napastnika i gdyby napastnik nie zrobił jaskółki to i tak nie mógłby pobiec dalej i być może po kontakcie, choćby jego zakrocznej nogi, z bramkarzem upadłby w niekontrolowany sposób? Popatrzmy na bramkarza, którego zachowanie pokazuje, że ma on świadomość swojej spóźnionej interwencji i „wjeżdżając” w tor poruszania się napastnika ucieka z głową, odchylając ją tak aby uniknąć kontaktu z nogą napastnika.  Cóż to za „postawione na głowie” stwierdzenie, że napastnik: „szuka tego karnego, chce się położyć”. A nie wypada przypadkiem rozpocząć od stwierdzenia, że to bramkarz Korony podjął ryzyko interwencji i niewłaściwie oceniając sytuację „wjechał” tułowiem w tor poruszania się napastnika.  Tak więc rzut karny bez napomnienia jest decyzją prawidłową a przewinieniem jakie popełnił bramkarz może być zarówno nieostrożny atak ciałem jak i zatrzymanie przeciwnika ciałem.

 

Niestety, powyższa analiza nie jest w żadnym razie usprawiedliwieniem niezdecydowanego sędziego, który w zakresie wymaganym do prawidłowej oceny starcia bramkarza z napastnikiem wykazał braki w  wyszkoleniu. Po pierwsze jego reakcja na rozwój sytuacji jest wyraźnie spóźniona, jak to jest widoczne już na początku zapisu filmowego, kiedy sędzia porusza się w kierunku linii środkowej nawet po przejęciu piłki przez drużynę Legii. Zatrzymuje się dopiero po zagraniu piłki przez zawodnika Legii nr 8 w pole karne przeciwników. Sędzia pojawia się  ponownie w kadrze, w łuku pola karnego, dopiero w momencie gdy piłka opuszcza boisko.  Fakt ten, w połączeniu z kierunkiem jego poruszania się potwierdza jego spóźnioną reakcję na rozwój sytuacji jak również wskazuje, że nie podjął on właściwej decyzji co do kierunku poruszania się.   W przypadku tego typu starć napastnik/bramkarz sędzia powinien wyrzucić z głowy wszystkie zasady dotyczące optymalnego poruszania się i  natychmiast ruszyć w kierunku miejsca zdefiniowanego przez dwa parametry. Pierwszy z nich to spojrzenie z kierunku pozwalającego na uchwycenie ruchu ciała bramkarza względem kierunku biegu napastnika w celu stwierdzenie czy bramkarz „wjechał” w tor biegu napastnika. Drugi z nich to liczba zawodników mogących przesłaniać pole widzenia sędziego. W analizowanym przypadku sędzia powinien natychmiast po zagraniu piłki przez zawodnika Legii nr 8, ruszyć bardziej  w kierunku linii bocznej niż końcowej tak aby rozstrzygać z miejsca z którego linia obserwacji starcia przebiegałaby mniej więcej przez punkt przecięcia się linii łuku pola karnego z linią pola karnego.  

 

 

facebook_page_plugin