wtorek, 01 December 2015 07:04

17. kolejka Ekstraklasy

Napisane przez Zbigniew Przesmycki

http://ekstraklasa.tv/bramki/lechia-lech-0-0-mila-pada-z-glodu-w-polu-karnym-kuswik-nie-wykorzystuje-jedenastki/l6fwtb

Zawodnik Lechii biegnie za piłką w polu karnym przeciwników, pod kątem do linii bramkowej. W kierunku piłki, z prawej strony zawodnika Lechii biegnie również obrońca Lecha. Jego kierunek  biegu jest nieco poprzeczny do kierunku biegu zawodnika Lechii. Obrońca Lecha przegrywa walkę o pozycję i poruszając się za zawodnikiem Lechii, nadal nieco poprzecznie do kierunku jego biegu, potrąca jego nogę zakroczną. Efekt tego potrącenia jest widoczny na stopklatce „Mila” - potrącona od zewnątrz noga krzyżuje się z drugą nogą co zawsze musi spowodować upadek.

Tak naprawdę to analiza tej sytuacji mogłaby wyglądać tak:

Obrońca Lecha przegrał walkę o pozycję z przeciwnikiem. Niestety, fakt przegrania tej walki nie dotarł do świadomości obrońcy Lecha. Poruszając się nadal za plecami przeciwnika, bez żadnych dodatkowych, poza biegiem, ruchów, doprowadził do kontaktu jego nogi z nogą przeciwnika w wyniku czego przeciwnik upadł. Tym samym miało miejsce nieostrożne podstawienie nogi przeciwnikowi, co ze względu na miejsce przewinienia musiało skutkować rzutem karnym.  

Jest to klarowne, tak zwane czarno-białe przewinienie i stwierdzenia „Mila upadł z głodu” nawet serwowane z „czy” są po prostu żenujące.  Autorzy takich stwierdzeń czy pytań nie odróżniają sytuacji w której następuje starcie przeciwników z możliwością zagrania piłki przez każdego z nich, od sytuacji w której tylko jeden z przeciwników może zagrywać piłkę, a drugi po przegraniu walki o pozycję, znajdując się z tyłu, takiej szansy nie ma. Do każdej z tych sytuacji, sędzia podejmując decyzję musi przykładać różne miary.

 

Niestety w meczu Lechia – Lech miała miejsce jeszcze jedna sytuacja, w której doszło do starcia zawodnika Lecha, który wygrał walkę o pozycję z obrońcą Lechii „operującym” za jego plecami. Niestety, tym razem sędzia nie zastosował miary właściwej starciom zwycięzcy walki o pozycję z przegranym w tej walce, nie dyktując rzutu karnego. A było to takie same, klarowne, czarno-białe przewinienie jak w pierwszej sytuacji. Stopklatka „Hamalainen” dowodzi dlaczego dla tego typu starć zawsze działa następująca rekomendacja: tylko wtedy nie gwiżdżemy faulu, kiedy widzimy, że faulu nie było. A sędzia nie miał prawa widzieć, że faulu nie było.

Hasło do filmu: kszzpn

  

 

facebook_page_plugin