czwartek, 19 November 2015 14:32

15. kolejka Ekstraklasy

Napisane przez Zbigniew Przesmycki

http://ekstraklasa.tv/bramki/lech-gornik-l-1-0-chwila-nieuwagi-strata-i-przedwczesny-pod-prysznic-czerwona-kartka/f4rm0j

Zawodnik Górnika, na własnej połowie boiska traci piłkę an rzecz przeciwnika. Następnie, znajdując się za nim łapie go z tyłu, w pół i zatrzymując go, sam podąża za piłką. Jest to klarowne, oczywiste przewinienie: zatrzymanie przeciwnika. Sytuacja nie warta byłaby wzmianki, gdyby popełniający przewinienie zawodnik nie był już wcześniej napomniany. Uznanie jego przewinienia za niesportowe oznacza wykluczenie go z gry z tytułu drugiego napomnienia w tych samych zawodach. A zgodnie z naszą rekomendacją – już nie dyskutujemy o jej zasadności – powody drugiego napomnienia, wykluczającego zawodnika z gry, muszą być szczególnie wyraziste.

Czy zatem przewinienie zawodnika Górnika musiało być uznane za niesportowe?  Po pierwsze zastanówmy się, czy akcja zawodnika Lecha była na tyle korzystna aby uznać to zatrzymanie za niesportowe z tytułu przerwania korzystnej akcji. W mojej ocenie, sędzia  decydując o pokazaniu żółtej kartki wykluczającej zawodnika z gry, mógłby odstąpić od napomnienia z tego tytułu. Oznacza to, że zawodnik popełniający jedno z siedmiu przewinień (podstawienie nogi przeciwnikowi, kopnięcie go itd.) w sposób nieostrożny nie musiałby zostać napomniany. Jednak zatrzymanie przeciwnika musi być, zgodnie z Przepisami Gry, uznane z a niesportowe również  z innych, niż przerwanie korzystnej akcji, powodów. Są one podane na str.125 PG 2015/2016 i niestety czyn zawodnika Górnika wyczerpuje  znamiona niesportowego zachowania. Warto podkreślić, że zatrzymanie przeciwnika jest prawie zawsze czynem rozmyślnym, co oznacza, że to zawodnik decydujący się na takie, ewidentne działanie jest w pełni „kowalem swego losu” i dlatego nie ma dla niego okoliczności łagodzących. Oczywiste jest, że zawodnik decydując się na oczywiście niesportowy czyn w relatywnie niegroźnej sytuacji, będąc już uprzednio napomniany, zachował się wyjątkowo nierozsądnie. A ponoć …..nierozsądek  nie boli? Być może ale na pewno nie jest okolicznością łagodzącą przy podejmowaniu decyzji przez sędziego. To musiała być żółta, i musi być zawsze i prawie wszędzie.

 

http://ekstraklasa.tv/bramki/zaglebie-wisla-0-1-salto-w-powietrzu-i-upadek-na-glowe-efekt-starcia-burligi-i/5l2kvk 

Napastnik Wisły biegnie za kozłującą piłką w kierunku pola karnego przeciwników. W jego kierunku wybiega bramkarz i poza polem karnym, atakiem w stylu karate, taranuje go. Jest to wyjątkowo brutalny, poważny rażący faul, który w zgodnej opinii wszystkich powinien zostać ukarany przez stosowne ciało dyscyplinarne ponad normatywnym odsunięciem od udziału w następnych meczach. Tak więc rzut wolny bezpośredni, wykluczenie z gry i na tym można by zakończyć opis, bo przecież nie analizę, tej sytuacji. Uruchommy jednak wyobraźnię i przyjmijmy, że bramkarz fauluje w sposób nierozważny i odpowiedzmy na pytanie czy taki faul pozbawił by przeciwnika realnej szansy na zdobycie bramki. Metodyka oceny wymaga stwierdzenia czy zawodnik który w momencie faulu, gdyby kontrolował piłkę, miałby realną szansę na zdobycie bramki, posiadałby ją nadal gdyby faul nie został popełniony i zawodnik kontynuowałby swój bieg za piłką. Pierwsza z dwóch załączonych stopklatek jest zrobiona w momencie faulu. Druga, pokazuje, w mojej ocenie, miejsce przejęcia piłki przez napastnika, gdyby nie został on sfaulowany. Zauważmy, że tuż przed faulem, piłka jest zagrana przez napastnika w górę i porusza się kozłując co uprawnia do stwierdzenia, że pełna kontrola piłki nastąpi dopiero w miejscu pokazanym na drugiej stopklatce. Czy zatem, biorąc pod uwagę ustawienie dwóch przeciwników w momencie hipotetycznego przejęcia  kontroli nad piłką(bramkarz nie jest brany pod uwagę), tożsamego z rozpoczęciem poruszania się napastnika z piłką przy nodze w kierunku bramki, napastnik posiadałby realną szansę na zdobycie bramki. Klucz do odpowiedzi na to pytanie znajduje się w subodpowiedzi czy drugi obrońca znajdujący się po prawej stronie boiska, miałby szansę na włączenie się do akcji obronnej. W mojej ocenie nie miałby. Tym samym napastnik miałby przed sobą tylko jednego obrońcę a kąt pod jakim poruszałby się w kierunku bramki byłby wystarczająco nieostry(względem linii bramkowej) aby uznać, że faul bramkarza pozbawiłby napastnika realnej szansy na zdobycie bramki. Dodam, że przyjęliśmy, że zawodnik, który wkracza z piłką w pole karne poprzez linię pola karnego równoległą do linii bramkowej, będąc w sytuacji jeden na jeden, zawsze będzie uznany za posiadającego realną szansę na zdobycie bramki.

 

   

 

facebook_page_plugin